Woo Bin jest prawdziwym przyjacielem. Powiedział :"Wiesz ile warte są jego ręce? Moje życie nie jest warte tyle, co jego dłonie!" Oh. Jak ja ich lubię. Szkoda mi jest Yi Jun. Musi porzucić to co kocha najbardziej. Fajnie, że Ga Eul zaprosiła go na randkę i wyznała mu uczucia. Yi Jun chodź, że mu współczuje to go zarazem nienawidze. Jak mógł tak potraktować Ga Eul? HAHAHAHA To było boskie kidey Goo Joon Pyo bał się robaka.
"Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno - raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - ale mimo to przemija, n
OSTRZEGAM. TEN KOMENTARZ ZAWIERA ŚLADOWE ILOŚCI SPOJLERA WIĘC RADZIŁABYM CZYTAĆ GO PO OBEJRZENIU DOPIERO. CZYTAJĄC GO PRZED, CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Na tym epie ja wymiękam. Świeczki w oczach miałam już jak jeden facet nadepnął mu na rękę i Woo Bin mu powiedział :"Wiesz ile warte są jego ręce? Moje życie nie jest warte tyle, co jego dłonie"
A beczałam jak małe dziecko gdy Yi Jung rzekł: "Pływaczka musiała zrezygnować z pływania z powodu urazu ramienia. A garncarz musiał zrezygnować z garncarstwa z powodu złamanej ręki" To jedyny moment w którym tak beczałam. Wymiękam na takich scenach gdy artysta musi zrezygnować z czegoś co kocha i się temu poświęca . . . Jejku no żal mi Yi Jung'a . . . Biedny. . . i jeszcze tan jego wyraz twarzy noo . . .
(Jeśli ktoś ma pretensje, o to, że to napisałam i jednak przeczytał przed, to żeby nie było,że nie ostrzegałam)